„Ambicja”
Ustąpić komputerom?
Nigdy! – Krzyknęło zero.
„Herkules”
Potrzebny Herkules!
– chętnych się uprasza,
podanie kierować
do stajni Augiasza.
„Dobry”
Człowiek jest dobry stale!
Podpisano – Kanibale.
„Świętoszek”
Po uszy tylko siedzi w smole
bo wyżej już ma aureolę.
„Śmiałek”
Wszystkie wady chłosta dzielnie
podpisany nieczytelnie.
„Próżno”
Próżno maci wodę,
kto nie spostrzeże –
że im grubsza ryba
tym więcej bierze.
„Choroba”
Co panu dolega?
Zdolniejszy kolega.
„Klasyk.”
Taką dewizę stosuje z zyskiem:
Nic, co ludzkie, nie jest mi bliskie.
„Najważniejsza”
Warknął cham do gbura –
najważniejsza jest kultura!
„Nagrobek judasza”
Powiększył grono męczenników,
gdy odmówiono mu srebrników.
„Ironia losu”
Ironia losu
w najgorszym wydaniu –
gdy łysy znajdzie włos...
w pierwszym daniu.
Sprawdź sam!
„W czepku urodzony”
Ma plecy i boki
na miarę epoki.
„Nagrobek hippisa”
Był zawsze schludny, czysty, świeży...
(O zmarłych źle mówić nie należy).
„Bohater”
Skruszył kopię
o utopię.
„Bezpieczny”
Włos mu z głowy nie spadnie,
tak się kłania układnie.
„Obrońca środowiska”
O przyszłe martwi się pokolenia,
żeby im też coś zostało do zniszczenia.
„Najmądrzejszy”
Gdy potrzebny taran
najmądrzejszy baran.
„Mścicielom”
Ząb za ząb?
Szkoda plomb.
„Z Paczkowskiego”
Dwa są powody (mówiąc szczerze),
dla których ziemia zbrzydła:
1) za mało tlenu w atmosferze
2) za dużo kadzidła.
„Fatalna trzynastka”
Pierwsza wpadka ją spotkała,
gdy trzynaście wiosen miała.
„Nagrobek chemika”
Napił się wody z tej rzeki,
do której sam spuścił ścieki.
„Cięty”
Prawie że nie schodzi
z łam codziennej prasy
bardzo cięty krytyk...
na przedpotopowe czasy.
„Uczniowie”
Ledwie wiedzy liźli
już mistrza wygryźli.
„Atut”
Kij – to atut
wszystkich batut.
„Odważny”
Kłóci się z losem
nie swoim głosem.
„Para”
Oto jest para idealna:
on Amor, ona amoralna.
„Ofiarny”
Diabłu dał ogarek,
Panu Bogu świeczkę –
sobie na początek,
zostawił owieczkę.
„Nie trzeba”
Nie trzeba mirtu
do byle flirtu
„Donżuan”
Miłość nie zając! –
rzekł zasypiając.
„Małżeństwo”
Małżeństwo rzecz nie łatwa
wie już o tym nawet dziatwa –
widząc, jak haruje tata
na Amora dwóch etatach.
„Myśl”
Najtrudniejsze początki,
lecz bywają wyjątki.
„Zdobi”
Widać to na plażach,
gdy słonko przypieka –
że często szata
zdobi człowieka.
„Formalista”
Skierował Anioła Stróża
do zamiatania podwórza.
„Marsz”
Przestępując z nogi na nogę,
wielu przeszło daleką drogę.
„Gra”
Dwa razy dwa jest trzy,
gdy zna się reguły gry.
„Niejeden”
Niejeden padł rycerz
w pancerze zakuty,
nie od miecza wroga –
przez swoich opluty.
„O bajkach”
By słuchać bajek sto wersji
nie trzeba jechać do Persji.
„Odkrywca”
Wystąpił z odkrywczą tezą.
Ząb mądrości zastąpić protezą.
„Nagrobek starszego pana”
Zalecał się do młódki
i o to są skutki.
„Wyścigi”
Na każdym etapie,
przegrywają gapie.
„Na skrybę”
Nie na darmo, daję słowo,
do dumy ma powody;
napisał pracę źródłową...
tyle w niej wody!
„Wyrodek”
Podcina gałąź, na której siedzi,
tak, by dostali po głowie sąsiedzi.
„Czuły”
Pielęgnuje czule
wszystkie swoje bóle.
„Opinie”
„Raczkuje” – mówią, gdy młody,
gdy stary, mówią – "Ma chody".
„Zmęczony”
Męczy go praca umysłowa,
od potakiwania boli go głowa.
„Skarb”
Najdroższa mi pani była,
cała pensja nie wystarczyła.
Dla dzieci i dla „orłów”
„Czasem”
Czasem głupstwo się palnie,
żeby wyglądać normalnie.
„Tylko”
Zabijamy czas –
pierwszy raz, setny raz.
A on nas
tylko raz.
„Pracuś”
Zwija się jak w ukropie
naraz pod trzema dołki kopie.
„Zaniedbanie”
Czemu nigdzie nie ma,
nie pojmuję racji –
punktów usługowych
napraw reputacji?
„Teoretyk”
O miłości mówił ślicznie,
gorzej sprawdzał się praktycznie.
„Odruch”
Na wierzbie obiecuję gruszki,
gdy podobają mi się nóżki.
„Nastolatki”
Sfora
Amora.
„Równa”
Z cnoty bliźniemu
nie robi problemu.
„Wytrwały”
Wytrwały wielbiciel!...
(serdecznie winszuję)
Kiedyś na nią leciał,
teraz nalatuje.
„Wyznanie”
Patrzyłbym w panią jak w tęczę,
lecz za nic więcej nie ręczę.
„Dogadały się”
Rozmawiała gęś z kaczką
kura była tłumaczką.
„Pochwała”
Twa skromność warta laurki
(powiedzmy sobie od razu)
widziałem panią bez koszulki,
nigdy bez makijażu.
„Skromna”
Nie wychodzi z kąta
wciąż innego trójkąta.
„Dziwne”
To dziwne – jak złego ducha,
prędko anielskie dziewczę słucha.
„Drabina kariery”
Więcej knebli
niż szczebli.
„W panteonie”
Przydałaby się kontrola,
która prawdziwa aureola.
„O jednej”
Nic jej nie obce,
co tylko chłop chce.
„O pewnej”
Bez serca, bez ducha,
za to zawsze w nowych ciuchach.
„Dobrani”
Znaleźli się w korcu maku...
na spacerze, na deptaku.
– A co dalej, proszę Pana?
– Zgubili się w stogu siana.
„Na tarnobrzeżankę”
Równo po pół miarki:
seksu – i siarki.
„O pomnikach”
Gdyby one żyły
to by się myły.
„Na łysogórzankę”
W Sabat
rabat.
„Na fromborczankę”
Czy ją na myśli Kopernik miał,
gdy pisał – "O obrotach ciał"?
„Na modliniankę”
Sroga to forteca,
póki nie zgaśnie świeca.
„Prawy”
Że na białe mówi czarne,
zdało mu się niemoralne –
przełamał formy skostniałe
i na czarne mówi białe.
„Na zakopiankę”
Wciąż jej zmienia halny
plan matrymonialny.
„Na malborczankę”
Względami wywyższa
tylko wielkiego mistrza.
„Rada”
Noście przy sobie pływacką kartę
niejedno babsko skoku w wodę warte.
„Na warciankę”
Nie ma śmiechu
warta grzechu.
„Na gdyniankę”
W mig mnie przekonała o tem
że najbardziej kocha "flotę".
„Nie taki straszny”
Świadczą o tym dobitnie
co rok te same "wianki" –
że nie taki smok straszny,
jak by chciały krakowianki.
„Na Orawianki”
Płoną góry, płona lasy!...
bo dziewczęta pełne krasy.
„Na szczeciniankę”
Sprawy sercowe załatwia hurtem:
– Następny za burtę!...
„Na żywczankę”
Że Wenus do niej się nie umywa,
to tylko w części zasługa piwa.
„Nagrobek asekuranta”
W razie czego,
grób nie jego.
Do wyboru dwa poziomy trudności
„Nagrobek filozofa”
Wypisane ma na wieku:
"Zgłębiał wiedzę o człowieku"...
„Z przyrody”
Co się gnie,
to się pnie.
„Stonki”
Co sprytniejsze stonki
pozują na biedronki.
„Nagrobek lawiranta”
Piaskiem w oczy sypał
nieraz,
nasypali jemu
teraz.
„W chlewie”
Poza korytem
szczęście jest mitem.
„W młynie”
Ziarna
starły żarna.
A plewa
dobrze się miewa.
„Lilia”
Powiedziała do motyla:
– Na co czeka, niech zapyla!
„O stonodze”
– To kolos na dwóch nogach –
widząc człowieka, szydziła stonoga.
„Marzenie”
Każda myszka marzy o tem,
żeby kiedyś zostać kotem.
„Katastrofa kosmiczna”
Niejedna gwiazda zgasła,
kiedy zmieniono hasła.
„Pocieszenie”
Amor was zranił? Ach złoci, moi...
Po weselu się zagoi.
„Pesymista”
Nic go nie cieszy,
póki nie zgrzeszy.
„Honorowa”
Mówią o niej, że się ceni.
z golcem słowa nie zamieni.
„Uczynna”
Rozdaje bliźnim hojną rączką
prawdziwą miłość (z prawdziwą rzeżączką).
„Odwaga”
Kobieto marny puchu!...
– czasem wymyślam w duchu.
„Krakowska miara”
W Krakowie wszystko się mierzy
według Mariackiej wieży.
„O wawelskim smoku”
Gdyby żył dzisiaj –
pękłby z irytacji;
bez przerwy miałby
jamę w konserwacji.
„Na Zielone Świątki”
Najlepszy ruch w interesie
ma Amor – w Wolskim Lesie.
„Pomysł”
Smok na pomysł wpadł diabelski,
w smog zmienił się podwawelski.
„Nagrobek fotografa”
Proszę o uśmiech na twarzy
– zdawał się mówić do panów grabarzy.
„Nagrobek bohatera”
Przeszedł do legendy.
Nie powiem, którędy.
„Nagrobek genetyka”
Był opętany ideą,
że wilki zbaranieją.
„Nagrobek palacza”
Łyknął dyma
już go ni ma.
„Nagrobek pewnej pani”
Zmartwychwstaje regularnie,
gdy zapalają się latarnie.
„Nagrobek utytułowanego”
Po nim zostały
tylko inicjały.
„Nagrobek ideowca”
Że miał na uwadze
tylko wyższe cele,
ten nagrobek mu wzniosła,
żonka (z przyjacielem).
„Nagrobek Szaraka”
Po raz pierwszy, Bogu dzięki –
załatwiono go od ręki.
„Nagrobek łapówkarza”
Klucz do raju ma w kieszeni!
Wszyscy święci zapłaceni.
„Nagrobek słabeusza”
Podali mu dłoń pomocną
i uścisnęli za mocno.
„Nagrobek masochisty”
Diabli go wzięli...
Ale się nacięli!
„Nagrobek bumelanta”
W jednym zdaniu treści wiele:
– Urodzony był w niedzielę.
Niżnej dopełnienie małe:
– Pochowany w poniedziałek!
„Nagrobek pływaka”
Wyszedł na stały ląd.
I to był właśnie błąd.
„Flirt”
Zalecał się do krówki byczek –
to ja ubódł w boczek, to liznął w policzek...
Az zawstydzona robiła wymówki...
– Przestań widzą nas jałówki!
„Nagrobek tupeciarza”
W piekle jest czy w niebie,
rządzi się jak u siebie.
„Wyższe”
Kierują nami wyższe pobudki! –
mówią o sobie krasnoludki.
„W kurniku”
Wystarczy wyższa grzęda
i już nimb i legenda.
„Szansa”
Cyrk dla szympansa
to chyba szansa
„Nagrobek zecera”
Po nim, po latach
zostanie errata.